News AT


News AT

U siebie-Jarek na Powerade MTB Maraton

Po rocznej przerwie do Krynicy -Zdroju powrócił maraton MTB Powerade. Felerna data 25 maj nie pozwoliła na start większej ilości zawodników z naszego teamu. W tym samym dniu o punkty do generalki Cyklokarpat w Kluszkowcach walczyli Ala, Jacek, Bartek i Kuba. Ja od momentu, kiedy dowiedziałem się , że impreza rowerowa odbędzie się na naszym terenie postanowiłem wystartować na dystansie Mini.

 

Tym razem do pokonania było niecałe 20 km, ale w ciężkich warunkach, ponieważ kilka dni przed startem w Krynicy po prostu lało!!! Organizator przed startem prosił kilka razy o ostrożną i z rozsądną jazdę, zwracał uwagę na niebezpieczne błotniste i kamieniste zjazdy.

 Start i jedziemy. Do końca deptaku spokojnie a na drodze głównej ogień jak to na mini bywa. Pierwsze wyzwanie zaraz po skręcie w stronę Góry Krzyżowej. Tutaj odskakuje ok. 6 osobowa grupa niezłych wycinaków. Ja zacząłem ok. 12 miejsca, ale na Krzyżowej byłem 8. Za plecami miałem 3 zawodników, którzy na podjazdach zbliżali się do mnie, ale na zjazdach znowu tracili. Znalem teren, więc na więcej mogłem sobie pozwolić na zjazdach, choć oczywiście ostrożnie cały czas. Na bufecie stał Leszek i wołał: „Jedź swoje! Jesteś pierwszy w kategorii!!!. Wiedziałem ze nie pierwszy, bo z pozoru młodzi zawodnicy jadący przede mną byli w mojej kategorii. Cichy Kącik i Jakubik jechałem szybko - w jednym, jak na mnie mocnym tempie, ale podjazdy pod Huzary zaczęły „bolec”. Stromo, ślisko i mokro i choć jeszcze miałem siłkę, to musiałem trochę popychać rower, bo tylne koło po prostu mieliło w miejscu. Na Górze Parkowej doszło mnie dwóch zawodników - jeden z mojej kategorii. Z naszej trójki na szczyt parkowej wjeżdżam ostatni, ale spokojnie - mam nad nimi kontrolę. Zjeżdżamy serpentynami i pierwszy trochę odjeżdża, drugi jedzie bardzo ostrożnie i mnie dość mocno blokuje - na tyle, że tracimy do pierwszego z naszej trójki ok. 50-100 metrów, a do mety tylko 2 km. Na skręcie w prawo na serpentynach już nie wytrzymałem i „lewa wolna” i rura do przodu. Koleś mnie przepuścił, więc ja mocno w dół, trochę ryzykownie, ale dojechałem uciekiniera przy wjeździe na kostkę. Trasa do mety od tego momentu prowadziła tylko alejkami po mokrej kostce. Wiedziałem, co jeszcze przed nami, więc ogień na maksa, wyprzedzam zawodnika z mojej kategorii i do mety dojechałem sam.


Klasyfikacja: open - 8, a w kategorii - 4.
Czas bez rewelacji, chyba przez warunki pogodowe. Ogólnie sił nie brakowało, ale momenty słabości też się pojawiały.

<< Wróć do poprzedniej strony


Wszystko o ALP




Polecamy zobacz:


Zegar do rozgrywek ALP:

  • 00

    Dni

  • 00

    Godz

  • 00

    min

  • 00

    sec


Pogoda na rozgrywki

Pogoda Tylicz z serwisu


Informacja Organizatora ALP 2016

DOPISZ SIĘ DO NASZEJ BAZY

i na bieżąco będziemy Cię informować o nowych projektach, nowościach i zmianach na stronie Stowarzyszenia Aktywny Tylicz.